W opakowaniu znajdowały się 3 różne długości rzęs oraz klej. Listą zakupów podzieliłam się z internautkami, które już w pierwszej kolejności zwróćiły uwagę, że będę miała problem z wydobyciem rzęs z opakowania.
Przyjęłam to do wiadomości, jednak uznałam, że nie powinno to stanowić większego problemu.
Ku mojemu przerażeniu, podczas wykonywania makijażu studniówkowego problem odklejania rzęs od opakowania okazał się katastrofą!
Na przyszłość mam nauczkę, aby sprawdzać wszystko, dosłownie wszystko, odpowiednio przed wykonaniem makijażu.
Jednak nie zwalnia to producenta od dostarczania zdatnych do użytku kosmetyków i akcesoriów...
Nie kupiłam tylko jednego opakowania, szybko więc chwyciłam za drugie, z którym jak się okazało wystąpił ten sam problem - rzęsy rwały się lub odklejała się tylko część, która nie nadawałą się do niczego.
Wadliwa dostawa? Internautki, które mnie przed tym ostrzegały pochodzą z odległych miast, nie sądzę aby problem leżał w tej kwestii.
Jestem mądra po szkodzie, nie zachowałam paragonu, choć nie mam pewności, czy taka reklamacja zostałaby uwzględniona i w jaki sposób.
Jeden rząd kępek, pierwszy, nie posiadał węzełków (to nie jest wada, jedynie rodzaj), niestety wydobycie kępek w całości było całkowicie niemożliwe - rozrywały się na pojedyncze włoski.
Po wszystkim, już w domu, postanowiłam sprawdzić jak sprawuje się klej - otóż nie klei się.
Odczekałam sugerowane przez producenta 15-30 sekund, ale nic się nie zmieniło, w dodatku jego konsystencja jest grudkowata i wodnista.
Z opakowania wynika, że termin przydatności upływa w grudniu 2015 roku - czyli wszystko powinno być w porządku.
Na szczęście dziewczyna, na której wykonywałam makijaż mieszkała nieopodal sklepu kosmetycznego, zdążyłam więc zakupić kolejny zestaw kępek, innej firmy, który sprawdził się doskonale.
Niestety straciłam wcześniej kilkadziesiąt złotych, oraz najadłam się wstydu przy malowanych przeze mnie osobach. Zestawy podarowałam dziewczynom gratis, ponieważ ja żadnegu użytku już z nich nie zrobię, pomyślałam, że może one na spokojnie znajdą sposób na wydobycie produktu...
Sobie pozostawiłam jedno, aby móc w wolnej chwili, delikatnie, bez pośpiechu spróbować poodklejać kępki. Niestety jedyne co mogłam zrobić to zdjęcia, którymi mogę się teraz z Wami podzielić.
Nie chcę stawiać firmy Lovely w złym świetle, ponieważ przetestowałam jedynie kilka opakowań, przy czym każde posiadało tę samą wadę. Postaram się sprawę wyjaśnić, możliwa więc jest aktualizacja tematu, o której na pewno Was poinformuję :)
Aucun commentaire:
Enregistrer un commentaire